Idziemy do przedszkola. Zo patrzy w górę i dostrzega na niebie, bardzo wysoko - samolot.
Z: Mamo, popatrz! Samolot!
K: Rzeczywiście! Ale ty jesteś spostrzegawcza!
Z: Tak, bo ja wszystko widzę. OCZAMI.
Idziemy do przedszkola. Zo patrzy w górę i dostrzega na niebie, bardzo wysoko - samolot.
Z: Mamo, popatrz! Samolot!
K: Rzeczywiście! Ale ty jesteś spostrzegawcza!
Z: Tak, bo ja wszystko widzę. OCZAMI.
Mała Zo: Mamo, ja nie mam dużych cycków!
K: Ale będziesz miała, jak urośniesz.
Mała Zo: Ale ja już tak długo czekam!
Już od ponad 2 tygodni Mała Zo ma 2 lata.
Zdaje się doskonale znać znaczenie zwrotu "bunt 2-latka" niemal na każdym kroku pokazując swoje zdanie, jakże odmienne od zdania rodziców, własne ścieżki, którymi pragnie podążać, zmienność chęci i nastrojów.
Poza tym jest najsłodsza w swoim byciu, jak tylko może być. Gdy rozdaje buziaki, głaszcze zwierzaki, gdy pokazuje zęby w szczerzącym uśmiechu, gdy odwzorowuje każdy krok tańczących bajkowych postaci.
Gdyby mogła żywiłaby się tylko makaronem, ryżem i pieczywem.
Po kąpieli nosi ze sobą pędzle do golenia taty.
Gdy wstanie pierwsza, zdejmuje ze mnie kołdrę.
Jest przeszczęśliwa, gdy uda jej się uciec z pokoju M-ki z jakąś zdobyczą.
Jest fanką wszelkich wyrobów piśmienniczych.
I tak, podobnie, jak siostra, gustuje w kociej karmie.
Razem z M-ką lubimy oglądać "Przyjaciół". Od czasu, gdy jest z nami Mała Zo, w trakcie czołówki klaszczemy w jednym, charakterystycznym momencie.
Na początku Mała Zo się uśmiechała, potem śmiała, a później, gdy tylko zobaczyła czołówkę od razu zaczynała klaskać. Teraz wyczekuje na odpowiedni moment i klaszcze razem z nami.
Zaprogramowałyśmy dziecko ;)