Gdy Mała Zo weszła na plac zabaw i zobaczyła na nim dzieci (tak na oko o 8 lat starsze od niej), odważnie stanęła między nimi, roześmiała się, zaczęła klaskać w dłonie i powiedziała:
- Hań!
Od tej pory mama spokojnie obserwować Małą Zo z ławki, ponieważ starsze koleżanki zajęły się opieką nad Zo.
- nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, bo morze bardzo szumiało, a Mała Zo jest bardzo wrażliwa na dźwięki
- po kilku dniach oswoiła się na tyle, że chwyciła mamę za palec i wyruszyła w stronę brzegu. Wszystko było świetnie dopóki zimna fala nie zalała stópki Małej Zo. Zo stanęła, wytrzeszczyła oczy, zrobiła w tył zwrot i wróciła na kocyk.
- więcej prób podejścia do morza nie było.