Zo (do M-ki): Narysowałam dla ciebie rysunek!
M-ka (sceptycznie): Niech zgadnę - są na nim ziemniaki?
Zo (do M-ki): Narysowałam dla ciebie rysunek!
M-ka (sceptycznie): Niech zgadnę - są na nim ziemniaki?
Mała Zo przynosi rysunki z przedszkola. Na nich kolejno stoją: mama, tata, Mała Zo
M-ka: A dlaczego mnie nie ma na rysunku?
Zo: Bo nie starczyło dla ciebie miejsca.
I tak Zo przynosi rysunki bez M-ki, M-ka się oburza i gdy Zo coś od niej chce, mówi:
- Jak mnie narysujesz.
Pewnego dnia Zo wraca z rysunkiem, gdzie są 3 postacie i jeden, mniejszy niezidentyfikowany kształt.
M-ka: Czy to jestem ja?
Zo: Nie. To jest ziemniak.
Gram z M-ką w Mastreminda.
Zo obiecała, że nie będzie nikomu podpowiadać.
Niestety, za każdym razem, gdy którejś z nas uda się trafić kolor, Zo podskakuje i klaszcze w rączki.
Sama również chciała zagrać. Niestety za każdym razem, gdy układa zagadkę z klocków wymienia pod nosem kolory klocków ;)
Już od ponad 2 tygodni Mała Zo ma 2 lata.
Zdaje się doskonale znać znaczenie zwrotu "bunt 2-latka" niemal na każdym kroku pokazując swoje zdanie, jakże odmienne od zdania rodziców, własne ścieżki, którymi pragnie podążać, zmienność chęci i nastrojów.
Poza tym jest najsłodsza w swoim byciu, jak tylko może być. Gdy rozdaje buziaki, głaszcze zwierzaki, gdy pokazuje zęby w szczerzącym uśmiechu, gdy odwzorowuje każdy krok tańczących bajkowych postaci.
Gdyby mogła żywiłaby się tylko makaronem, ryżem i pieczywem.
Po kąpieli nosi ze sobą pędzle do golenia taty.
Gdy wstanie pierwsza, zdejmuje ze mnie kołdrę.
Jest przeszczęśliwa, gdy uda jej się uciec z pokoju M-ki z jakąś zdobyczą.
Jest fanką wszelkich wyrobów piśmienniczych.
I tak, podobnie, jak siostra, gustuje w kociej karmie.